[npm 4/2010] Chcę być wśród najlepszych

Z Denisem Urubko, kazachskim wspinaczem i czołowym himalaistą świata, rozmawia Sebastian Fijak

Co sprawiło, że chłopak z Nevinnomysska, uczący się we Władywostoku, zdecydował się poświęcić swoje życie górom?

– Myślę, że złożyło się na to parę faktów. Zaczęło się od tego, że mój ojciec, który jest geodetą, często zabierał mnie ze sobą na polowania i na ryby. Dzięki niemu odkryłem piękno Kaukazu. Wspólnie przemierzyliśmy kilometry dzikich przestrzeni. I, oczywiście, dotarliśmy także w góry. Bardzo lubiłem patrzeć ze szczytów w niebo. Wtedy chyba po raz pierwszy dotarło do mnie, że świat nie kończy się na linii horyzontu. Naturalną konsekwencją takich przemyśleń było wstąpienie do klubu turystycznego w moim rodzinnym mieście. Tam dopiero zrozumiałem, czym naprawdę jest alpinizm. Wtedy też razem z klubowymi kolegami w ciągu jednego roku stanąłem na paru trzytysięcznikach.

Dlaczego zatem opuściłeś Nevinnomyssk?

– Zacząłem mieć problemy ze zdrowiem. Od przebywania w suchym i pełnym kurzu klimacie rozwinęła się jakaś dziwna alergia. Wyglądało to trochę jak astma, ale postępowało w przerażającym tempie. Usłyszałem nawet, że zostało mi jakieś dziesięć, góra dwanaście lat życia. Teraz się z tego śmieję, ale wtedy byłem naprawdę przerażony. Moi rodzicie podjęli decyzję, że trzeba zrobić wszystko, co się da, by mi pomóc. Lekarze doradzili przeprowadzkę w bardziej dogodne klimatycznie miejsce. Przenieśliśmy się więc na daleki wschód Rosji – prosto na wyspę Sachalin, leżącą na Oceanie Spokojnym. Bardzo możliwe, że dzięki temu jeszcze żyję.

I co tam robiłeś?

– Zacząłem od tego, że znalazłem góry! Niezbyt wysokie, bo nie miały więcej niż 1050 metrów n.p.m., ale wystarczyły, bym czuł, że żyję. (śmiech) Próbowałem też poszerzać swoją wiedzę o światowym alpinizmie. Niestety, w tym czasie w ZSRR nie można było znaleźć żadnych prawdziwych informacji dotyczących Zachodu. W efekcie do 1990 roku nie przeczytałem niczego o wspinaniu.

Co się wtedy stało?

– Tego lata rozpocząłem studia aktorskie na uczelni we Władywostoku. Któregoś dnia szedłem sobie ulicą bez żadnego specjalnego celu i postanowiłem wstąpić do księgarni. Wszedłem do środka i na jednym ze stołów znalazłem rosyjski magazyn o górach, otwarty na jednej z ostatnich stron. Moim oczom ukazał się artykuł Reinholda Messnera o jego solowym wejściu na Nanga Parbat. Znalazłem tam też opowieść o ekstremalnym wejściu nową drogą na Dhaulagiri, wykonanym przez dwóch kazachskich wspinaczy Kazbeka Valieva i Yurię Moiseeva. To był moment zwrotny w moim życiu. Odkryłem bowiem, że właśnie tym chciałbym się w przyszłości zająć. Wspinaczka wysokogórska stała się moim marzeniem. Od zawsze miałem zresztą specyficzne podejście do alpinizmu: interesowało mnie głównie osiąganie dużych wysokości, a dopiero w drugiej kolejności techniczna wspinaczka. Ale właśnie dążąc do przekraczania kolejnych wysokościowych barier, zrozumiałem, że bez bardzo dobrego warsztatu nic nie osiągnę. Dodatkową motywacją był też fakt, że robiąc coś niemożliwego dla zwykłych ludzi, miałem szansę stać się kimś sławnym.

(…)

Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.”

Sebastian Fijak
Witam serdecznie!

Zapraszam do wspólnych wędrówek po najpiękniejszych oraz najciekawszych zakątkach Polski i całej Europy.

Na mojej stronie odnajdziesz propozycje eskapad. Gwarantuję, że są to bardzo nieszablonowe wyprawy, w trakcie których poczujesz moc przygody...
sebastian@fijak.pl + 48 784 076 948

Współpracuję

Ostatnie komentarze

Reklama