[npm 4/2011] Na nartach do meteorologów- wycieczka skiturowa na Kasprowy

Góra gór polskich narciarzy zjazdowych,mekka miłośników sztruksu oraz tatrzańskie centrum bobkowszczyzny – Kasprowy Wierch nazywany bywa różnorako. Człowiekowi ceniącemu kontakt z prawdziwą dzikością gór szczyt ten kojarzy się zazwyczaj negatywnie. Jednakże poleganie na stereotypach bywa dużym błędem. Bo najbliższe otoczenie Kasprowego, jeśli tylko dobrze się mu przyjrzeć,może się stać dobrym poligonem doświadczalnym dla wszystkich początkujących ski tourowców.

Szczerze powiedziawszy,w mojej karierze „epokę Kasprowego” traktuję raczej jako zamkniętą. Choć, nieukrywam, z jakichś niewytłumaczalnych dla mnie powodów: gdy trafi się wolne przedpołudnie, zdarza mi się wsiąść do kultowego autobusu odjeżdżającegoo 3.40 z Krakowa, by przejść się do Murowańca i z powrotem.

Indie po polsku

Jednak tym razem sytuacja ma się nieco inaczej. Moim narciarskim partnerem jest rasowy zjazdowiec Bartek. Jak najlepiej przekonać kogoś takiego do ski tourów?– Wezmę go na Kasprowy – uśmiecham się szelmowsko, w wyobraźni widząc,jak wspólnie szusujemy po zboczach.

Pomysł jest, czas więc zabrać się za jego realizację. Na początek musimy się zmierzyć z „małym” problemem – Bartek nie ma odpowiednich nart. Od czego jednak są wypożyczalnie? Dwie godziny i kilka telefonów później wracamy z krakowskiego Prądnika z całym niezbędnym zestawem. A zatem – kierunek Zakopane. Niestety, naszym środkiem lokomocji będzie autobus. Czekają nas trzy godziny,w czasie których do pokonania mamy zaledwie 100 kilometrów! Istna komedia! Góralską furką odjeżdżającą z krakowskiego placu Wolnica może nie byłoby szybciej, ale o wiele ciekawiej. Potem jeszcze jazda na Kuźnice rozsypującymsię busem rodem z indyjskiej prowincji.– Prawie jakbyśmy w Himalaje się wybierali– rzucam w stronę Bartka. Pozostaje do rozwiązania jeszcze jeden problem. A wszystko przez to, że pakując się w pośpiechu, lekkomyślnie zignorowałem prawdę starą jak świat, że urządzenia elektryczne najlepiej działają wyposażone w źródło zasilania. Musimywięc jeszcze kupić baterie do mojego trackera lawinowego, zapłacić za wejście do parku narodowego i wreszcie ruszamy w drogę.Zeszłoroczna zima była licha, lecz zdradliwa. I choć miesiąc wcześniej lawiny zabiły już sporo ludzi, tli się w nas nadzieja, że uda się wyjść gdzieś dalej i wyżej. No, ale o tym mamy się dopiero przekonać.

Totalny white out

Początek naszej drogi wiedzie zielonym szlakiem na Kasprowy, by niedługo potem przewinąć się na kawałek zamkniętej nartostrady z Goryczkowej. Dzięki temunie grozi nam spotkanie z rozpędzonymi narciarzami zjazdowymi, często o dyskusyjnych umiejętnościach. Po chwili przewijamy się na prawo i już jesteśmy na leśnej ścieżce służącej za szlak narciarski. Niestety, nie widzimy na niej żadnych śladów narciarskich.– Wygląda na to, że niewiele osób wybrało się w tym tygodniu na Kondratową– stwierdza Bartek.Nie ma co narzekać, tylko trzeba przeć do góry. Naszym pierwszym celem jest położone na hali małe, drewniane schronisko, które będzie bazą wypadową w dalsze rejony Tatr. Jego stosunkowa bliskość od Kuźnic w ciągu dnia bywa dużą wadą (trafia bowiem do niego cała masa turystów), za to nocą z łatwością możemy liczyć na nocleg. Szlaków pieszych nie ma tam za wiele, ale istnieje dostępny dla narciarzy korytarz prowadzący w sam środek Goryczkowej.Na Kondratową docieramy po godzinie. Szybko rozpakowujemy się w pokoju, w pośpiechu pałaszujemy chińskie zupki i dyskutujemy, co dalej. Postanawiamy zdać się na los – dzień jeszcze trwa, a gdzieś trzeba się ruszyć.– Sprawdźmy, jakie czekają nas warunki,wtedy podejmiemy decyzję – mówię do kolegi. Wychodzimy na zewnątrz. Robimy parę kroków w stronę okna i wszystko staje się jasne. Warunki zamiast się poprawić, uległy pogorszeniu. W przekonaniu tym utwierdzają nas zresztą inni tourowcy, którzy zawracają spod Kopy Kondrackiej.

(…)

Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.”

 

Sebastian Fijak
Witam serdecznie!

Zapraszam do wspólnych wędrówek po najpiękniejszych oraz najciekawszych zakątkach Polski i całej Europy.

Na mojej stronie odnajdziesz propozycje eskapad. Gwarantuję, że są to bardzo nieszablonowe wyprawy, w trakcie których poczujesz moc przygody...
sebastian@fijak.pl + 48 784 076 948

Współpracuję

Ostatnie komentarze

Reklama