[npm 3/2008] Rakiety lecą w góry

Tekst: Sebastian Fijak

Co zrobić, gdy buty ski-tourowe przypominają nam bardziej te hiszpańskie, stosowane przez Świętą Inkwizycję? A śladówki pod naszym ciężarem trzymają się w miejscu mocniej niż wbity w śnieg czekan? Wtedy pozostaje nam tylko jedna opcja: rakiety śnieżne.

Mimo marketingowego szumu i stosowanych obecnie kosmicznych technologii spójrzmy prawdzie w oczy. Rakiety mają już ponad cztery tysiące lat! Ciekawostką jest to, że coraz bardziej wydłużane i coraz smuklejsze rakiety przekształciły się w nic innego jak… narty. Niedowiarkom polecam wycieczkę do któregoś z muzeów turystyki górskiej, na przykład na Baraniej Górze i obejrzenie ekspozycji przedstawiającej ponad stuletnie karple, czy śniegołazy.

Różnią się one dość zasadniczo od swych dzisiejszych następców. Ale łączy je jedno: zasada działania. Opiera się ona na zwiększaniu powierzchni nacisku naszych stóp na śnieg i charakterystycznym wahadłowym zamocowaniu stopy, co pozwala wbijać czubek buta w śnieg i hamować poślizg. W naszym przypadku brak tego charakterystycznego dla nart poślizgu sprawia, iż wystarczy pół godziny na oswojenie się ze sprzętem. W ten sposób wyrabiamy sobie nawyk szerokiego stawiania nóg, tak by nie potknąć się o własną rakietę, i można śmiało wyruszać na pierwsze, łatwiejsze wędrówki.

Rakiety rozwiązują jeszcze jeden nasz problem. Tak naprawdę nie musimy kupować specjalnego zestawu. Na przykład przy nartach wędrówkowych, trzeba nabyć foki, buty, harszle i inne dodatki. A w tym przypadku wystarczą jedynie same rakiety z uniwersalnym wiązaniem. Co zatem trzeba wiedzieć przed pierwszą wyprawą?

Co wybrać?

Jeśli chodzi o sam typ rakiet, to od paru lat rynek tych produktów zdecydowanie się rozszerza. Obecnie dostępnych jest wiele typów: od tych najbardziej klasycznych drewnianych, po plastikowe cuda pozwalające na wycieczki w tereny, o których posiadacze modeli rodem z powieści Jacka Londona mogą tylko pomarzyć.

Prawdą jednak jest, że jeśli zależy nam na funkcjonalności sprzętu, wyboru możemy dokonać praktycznie między dwoma rodzajami rakiet. Pierwszy to ramowy, mający postać łezkowatej ramy aluminiowej, wewnątrz której rozpostarty jest gruby materiał plandekowy. Drugi to rakiety robione pod postacią plastikowej wytłoczki. Cenowo oba typy są do siebie zbliżone i wahają się od 200 zł za najprostsze modele mniej popularnych firm, po 900 zł za te najbardziej wysublimowane. Jak to często jednak bywa, diabeł tkwi w technicznych szczegółach.

(…)

Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.”

Sebastian Fijak
Witam serdecznie!

Zapraszam do wspólnych wędrówek po najpiękniejszych oraz najciekawszych zakątkach Polski i całej Europy.

Na mojej stronie odnajdziesz propozycje eskapad. Gwarantuję, że są to bardzo nieszablonowe wyprawy, w trakcie których poczujesz moc przygody...
sebastian@fijak.pl + 48 784 076 948

Współpracuję

Ostatnie komentarze

Reklama