[npm 2/2011] Mocniej niż księżyc- czołówki

Światło słoneczne to jedno z ważniejszych zjawisk pozwalających rozwijać się życiu na naszej planecie. To dzięki niemu za dnia podziwiamy wspaniałe widoki. Nie zawsze jednak możemy korzystać z jego pomocy. Dlatego też niezwykle ważne jest, by podczas górskich wędrówek zawsze nosić w plecaku latarkę.

Jeszcze w 1912 roku Zygmunt Klemensiewicz polecał turystom latarenki na świece, twierdząc, że te na baterie są nadto awaryjne i dają zbyt krótkotrwałą łunę, by traktować je jako istotne źródło światła w górach. Jak pokazał czas, świece przegrały z ogniwami i dzisiaj możemy się cieszyć mocnym światłem elektrycznych pochodni (jak niekiedy nazywa się latarki). Przełomem w historii latarek był rok 1972, kiedy francuski grotołaz Ferdynand Petzl skonstruował pierwszą seryjną czołówkę, która dzięki swojemu umiejscowieniu rzucała światło tam, gdzie patrzył jej użytkownik, pozwalając mu na swobodne korzystanie z obu rąk. Latarka ta była rozwinięciem pomysłów pojawiających się w różnych publikacjach poradnikowych dwie dekady wcześniej, stosowanych także w górnictwie. Od nazwiska wynalazcy czołówek wzięła nazwę pierwsza i zarazem najsłynniejsza firma produkująca latarki czołowe. I to właśnie na takich latarkach skupimy się w poradniku.

Dioda czy żarówka?

Na początek przyjrzyjmy się poszczególnym elementom, z jakich składa się czołówka. Wyróżniamy trzy główne części: system nośny, układ diod dający światło i pojemnik na baterie.

Dlaczego z góry pomijam tak popularne przez lata żarówki? Otóż w przemyśle turystycznym ich użycie przeszło już właściwie do historii. Powodów jest kilka, m.in. to, że nie są zbyt żywotne, pochłaniają masę energii i, co gorsza, są mało odporne mechanicznie. W efekcie praktycznie zostały wyparte przez diody półprzewodnikowe, które zamknięte na stałe w małej plastikowej obudowie nie tylko zużywają od kilku do kilkunastu razy mniej energii, ale dodatkowo cieszą się długą żywotnością liczoną w tysiącach godzin.

Wróćmy jednak do przeglądu części czołówki. Zacznijmy do systemu nośnego. W zależności od wielkości latarki może nim być gumka opasująca głowę w obwodzie lub – w cięższym modelu (np. wyposażonym w oddzielny pojemnik na baterie) – jeszcze drugi pasek biegnący przez czubek głowy, dzięki czemu latarka nie spada na oczy. Kupując czołówkę, zwróćmy uwagę na to, czy plastikowy element nie uwiera nas w skroń oraz czy system regulacji jest wygodny, a paski gumy nie są zbyt wiotkie, by nie trzeba ich było za szybko wymieniać. Ciekawym rozwiązaniem jest stalowa, powleczona plastikiem linka, zwijana do środka latarki, pozwalająca na zamocowanie jej nie tylko na czole, ale też np. na kierownicy roweru. Na rynku oferowane są także modele, w których moduł świecący wpina się w paski za pomocą specjalnego klipsa.

A skoro o module świecącym mowa, poświęćmy mu chwilę uwagi. Mieści on w sobie elektronikę oraz diodę (bądź diody), a w niektórych modelach jest bezpośrednio połączony z pojemnikiem na baterie. Przede wszystkim koniecznie zwróćcie uwagę, by wybrany przez Was model posiadał regulację kąta nachylenia wiązki światła, dzięki czemu w czasie wędrówek będziecie mogli skierować je w dowolnie przez Was wybrane miejsce. Szukając odpowiedniej czołówki, sprawdźcie, jaki jest deklarowany czas jej pracy oraz jaki daje rodzaj światła. Producenci rozwiązują ten problem na różne sposoby: jedni montują specjalne dyfuzory rozpraszające światło, inni instalują dwa rodzaje diod, które wyposaża się w różne odbłyśniki pozwalające na stworzenie skupionej bądź rozproszonej wiązki światła. Dodatkową formą regulacji bywa także zmiana natężenia światła w różnych trybach. Na rynku najczęściej można spotkać modele z trzema bądź czterema ustawieniami: od tzw. krótkich zasięgów (przydatnych w trakcie prac obozowych, gdy poszukujemy np. zagubionej szpilki od namiotu bądź gotujemy) do dalekich (potrzebnych np. w czasie marszu w grupie). W niektórych modelach firmy Petzl zastosowano tryb boost, który chroni układ elektroniczny i diodę przed przepaleniem – przycisk ten na 20 sekund włącza maksymalną moc diody, po czym przechodzi znowu na niższy poziom. Jest to przydatne, gdy dalszy zasięg światła jest niezbędny do bezpiecznego marszu.

Przyjrzyjcie się też dokładnie systemowi włączania wybranego przez Was modelu. Najczęściej stosowany jest przycisk. W niektórych czołówkach zachowano natomiast klasyczny sposób włączania i zmiany ogniskowania światła przez kręcenie obręczą obudowy latarki i tym samym odbłyśnikiem. Sprawdźcie także, czy latarka ma zabezpieczenie przed przypadkowym włączeniem np. w czasie transportu. Uchroni to Was przed niespodziewanym marszem w egipskich ciemnościach. Skontrolujcie również, czy przycisk latarki można obsługiwać w rękawicach – to bardzo ważne zwłaszcza zimą! Istotne też jest to, by wybrany model posiadał stabilizację napięcia zasilania, dzięki czemu będzie świecił przez dłuższy czas w miarę jednolitym strumieniem bez zauważalnego ubytku mocy.

(…)

Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.”

Sebastian Fijak
Witam serdecznie!

Zapraszam do wspólnych wędrówek po najpiękniejszych oraz najciekawszych zakątkach Polski i całej Europy.

Na mojej stronie odnajdziesz propozycje eskapad. Gwarantuję, że są to bardzo nieszablonowe wyprawy, w trakcie których poczujesz moc przygody...
sebastian@fijak.pl + 48 784 076 948

Współpracuję

Ostatnie komentarze

Reklama