[npm 2/2009] Przyjaciel raków

Tekst: Sebastian Fijak

Czekan jest chyba najbardziej rozpoznawalnym akcesorium alpinistycznym. Jego kształt zdobi niezliczoną ilość odznak związanych z górami, a niewtajemniczonym kojarzy się z… kilofem. Mimo – zdaniem niektórych dziwnego wyglądu – to on często decyduje, czy wyjdziemy cało ze śnieżnej pustyni, jaką są góry wysokie.

Najlepszy przyjaciel naszych raków jest od nich sporo młodszy i wywodzi się od dwóch narzędzi: długiego, okutego u dołu kija, zwanego alpenstockiem, i siekierki „piolleto”, przypominającej nieco naszą ciupagę. Oba służyły za pomoc przy pokonywaniu alpejskich lodowców już w XVIII w. Z czasem ich konstrukcje zaczęto coraz bardziej unifikować i scalać, aż do osiągnięcia dzisiejszej postaci.

„Dziaba” i czekanokijki

Czekan służy do podpierania się w czasie marszu, ale także do hamowania poślizgnięcia na śniegu, rąbania stopni w lodzie czy przymocowania namiotu na zimowym biwaku.
Czekany dzielimy na turystyczne i wspinaczkowe narzędzia lodowe. Granica między technicznym czekanem wspinaczkowym („dziabą”) a bardzo zaawansowanym czekanem turystycznym jest niezwykle płynna i w konsekwencji niektórych modeli nie da się jednoznacznie przyporządkować do jednej z tych grup. „Dziaby” są nieco krótsze i posiadają w obecnej postaci bardziej profilowane stylisko.
Poza tradycyjnymi czekanami, istnieją także modele, którym nadano formę zbliżoną do „dziaby” (przez dodanie modularnych ostrzy, wymienianych za pomocą śrub). Użycie takich czekanów ma sens w bardziej stromym terenie, gdzie niekiedy trzeba chwycić za stylisko i powbijać ostrze w lód czy śnieg, by ułatwić sobie marsz. Są one również przydatne przy bardzo częstym użytkowaniu, gdy ostrze może się przedwcześnie zetrzeć.
Warto tutaj też wspomnieć o bardziej egzotycznych konstrukcjach, czyli o czekanach o regulowanej długości, czekanokijkach i kijkoczekanach.
Pierwsza konstrukcja powstała w jednej z austriackich firm i posiadała wysuwany grot, który był blokowany za pomocą wkręcanej do styliska śruby imbusowej. Celowo używam tu czasu przeszłego, bowiem czekan taki nie jest już produkowany.
Z kolei kijkoczekan to proponowany przez kilku producentów substytut czekana, w którym ostrze wyglądające jak końcówka głowicy zamontowano na zwykłym kijku teleskopowym. Wygląda to ciekawie, ale działanie ma raczej mizerne. Wynika to z dwóch rzeczy: z samej delikatności kijków jako nośnika ostrza oraz odmiennej techniki noszenia ich w ręce.
Ostatnie rozwiązanie – czekanokijek – to chyba najrozsądniejsza hybryda tych dwóch ważnych elementów górskiego ekwipunku. Jak wygląda? Jest to zwykły czekan, który w miejscu grota ma zamontowaną końcówkę kija, wysuwaną i blokowaną obrotowo. Taki patent jest przydatny, gdy w trudniejszym stromym terenie posługujemy się jednym kijkiem i czekanem, zachowując bezpieczeństwo i przybliżoną funkcjonalność obu naraz.

(…)
Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.”

Numery archiwalne npm-u można uzyskać po kontakcie telefonicznym z redakcją: 0-61 8699177

Sebastian Fijak
Witam serdecznie!

Zapraszam do wspólnych wędrówek po najpiękniejszych oraz najciekawszych zakątkach Polski i całej Europy.

Na mojej stronie odnajdziesz propozycje eskapad. Gwarantuję, że są to bardzo nieszablonowe wyprawy, w trakcie których poczujesz moc przygody...
sebastian@fijak.pl + 48 784 076 948

Współpracuję

Ostatnie komentarze

Reklama