[npm 11/2010] Kije trekkingowe- Daj szansę kolanom

npm 11/2010„Gdzie, narciarzu, zgubiłeś swoje narty” – takie słowa można było usłyszeć jeszcze nie tak dawno, maszerując po szlaku z teleskopowymi kijami. I choć dziś coraz bardziej przyzwyczajamy się do widoku turystów korzystających z pomocy kijów, nadal wielu z nas odnosi się sceptycznie do pomysłu ich użycia. A szkoda…

Kijki zaczęły swój triumfalny pochód w roku 1910, kiedy zaczęto ich używać na nartach. Potem zauważono ich przydatność także poza tym śnieżnym sportem, gdy usprawniały marsz alpinistów po śnieżnych polach czy lodowcach.

Same plusy
Kije trekkingowe chronią stawy kolanowe i kręgosłup przed nadmiernym obciążeniem. Dzięki nim ciężar ciała rozkłada się równomiernie na cztery, a nie na dwa punkty podparcia. A zatem, jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, z istot dwunożnych przekształcamy się w… czworonogi.
Użycie tylko jednego kija odciąża nasze stawy o 15%. Prosty rachunek pozwala więc stwierdzić, że chodzenie z kijami trekkingowymi to ulga wielkości 30%. A to nie wszystko w kwestii zalet. Kije zwiększają bowiem także nasze bezpieczeństwo, jeśli chodzi o równowagę na szlaku, np. podczas zejścia ze stromizny czy w kopnym śniegu. Ponadto uruchamiają do pracy mięśnie naszych ramion. Jakkolwiek więc na nie spojrzeć, ich stosowanie ma same plusy.

Czytaj metki
Jak zbudowane są kije? Na rynku najczęściej oferowane są trójdzielne konstrukcje, pozwalające na regulację produktu w dwóch miejscach, zdarzają się jednak i takie, które składają się z czterech (np. niektóre kije firmy Kohla) lub dwóch części (głównie w modelach przygotowanych do ski-touringu lub nordic walkingu, gdzie znacznie ważniejsza niż długość po złożeniu jest wytrzymałość lub atrakcyjna cena). Dla turysty górskiego ważne powinny być jednak trzy rzeczy: poręczność po złożeniu (dlatego lepiej się skłaniać ku konstrukcjom z co najmniej trzech segmentów), wytrzymałość i odpowiedni profil rączki, tak by można było kije pewnie trzymać, a także swobodnie się na nich opierać.
W kwestii doboru odpowiednich kijów trekkingowych kluczową sprawą jest wytrzymałość. Podstawowym parametrem odróżniającym poszczególne modele od siebie jest materiał, z którego zostały wykonane. Dostępne na rynku kije produkuje się ze stopów aluminium o różnej twardości lub z włókna karbonowego – materiału jednocześnie niezwykle lekkiego i dobrze wytrzymałego. Przy wyborze modelu dla siebie koniecznie zwróćcie więc uwagę na rodzaj stopu oznaczanego numerem (np. 7075 – im wyższy, tym lepszy). Nie dajcie się zwieść atrakcyjnym cenowo kijom z hipermarketów – produkuje się je ze słabej jakości aluminium, które zegnie się przy pierwszej nadarzającej się okazji. Aby upewnić się, że stop zastosowany do produkcji kijów nie ma konsystencji plasteliny, szukajcie na metce jego liczbowych oznaczeń. Gdy zaś zależy Wam na lekkości, warto spojrzeć na produkty z włókna węglowego. Pamiętajcie jednak, że jest to wytrzymały materiał, który doskonale sprawdzi się latem czy jesienią, ale słabo wypada, gdy za oknem zagoszczą minusowe temperatury. Jednym słowem, coś za coś.
Wytrzymałość nie zależy jednak wyłącznie od materiału, z którego wykonano kije. Można ją także zwiększyć, profilując odpowiednio przekrój naszych podpórek. Najczęstszymi rozwiązaniami są rurki o kształcie elipsy bądź łezki (np. Black Diamond Spire Eliptic). Ich zastosowanie sprawia, że kije są odporniejsze na wygięcia, mimo że ściany rurek są cieńsze niż normalne.

Kołek czy hebel?
Każdy kij trekkingowy zbudowany jest z następujących części: rączki z pętlą nadgarstkową, segmentów (od dwóch do czterech), systemu blokującego oraz grota wraz z różnymi rodzajami talerzyków.
Podstawowym elementem kija jest system blokujący. Producenci dają nam co najmniej kilka możliwości jego wyboru. Najbardziej popularny oparty jest o stożki rozporowe, które rozszerzają się pod wpływem kręcenia danym segmentem, rozwierając plastikową tulejkę, umieszczoną wewnątrz rurki. To powoduje zablokowanie segmentu na wybranej przez nas długości.
Równie dobry jest system mimośrodowy, gdzie charakterystycznym heblem ściska się rurkę i tym samym blokuje jej ruch. To zamknięcie ma dużą przewagę nad blokadą stożkiem rozporowym, ponieważ jest odporne na wszelkie warunki atmosferyczne. A ma to znaczenie szczególnie zimą, kiedy musimy się liczyć z możliwością zamarznięcia innych systemów.

(…)

Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.”

Sebastian Fijak
Witam serdecznie!

Zapraszam do wspólnych wędrówek po najpiękniejszych oraz najciekawszych zakątkach Polski i całej Europy.

Na mojej stronie odnajdziesz propozycje eskapad. Gwarantuję, że są to bardzo nieszablonowe wyprawy, w trakcie których poczujesz moc przygody...
sebastian@fijak.pl + 48 784 076 948

Współpracuję

Ostatnie komentarze

Reklama