[npm 10/2009] Kapryśny Mnich

Co łączy go ze Śleżą? Dlaczego to jego obrali za swój symbol przewodnicy? Co powoduje, że chociaż wygląda niepozornie w porównaniu z sąsiednimi olbrzymami, to do dzisiaj rozpala umysły wielu? Jak poczuć się niczym pierwsi zdobywcy? Jedna turnia, a tyle pytań: czy i Wy czujecie jej hipnotyzujący czar, który swoją siłą zapoczątkował to, co dzisiaj nazywamy taternictwem? Przed Wami – Mnich.

„Mnich, ale nie cichy braciszek.
Modli się – ale nie z pokorą.
Mgła siwa się nad nim kołysze,
Wiatr pod nim ugina bory.
Ku słońcu, ku niebu twarz wznosi.
Trwać śmiało i wytrwać obronnie –
prostą naukę głosi
kamienny w Tatrach zakonnik”
Kazimierz A. Jaworski (Mnich, 1928)

To właśnie tutaj się zaczęło szaleństwo. Bez tej góry babcia Kozerowa w czasie wojny nie wypowiedziałaby, zwracając się do kilku młodzieńców pamiętnych słów:
– Posiedzielibyście panowie w izbie, a nie łazili z tymi snurami i tym brzenconcym zelastwem po skolach jako te pokutniki.
A jeden z nich – Jan Długosz – nie poprowadziłby słynnego „Wariantu R”. Co ciekawsze, choć obity ringami i dziś odwiedzany przez setki przewodników z klientami – tatrzański Mnich (2068 m n.p.m.) nie stracił nic ze swojego mistycyzmu i czaru.

Wielki lodowy pilnik

Oficjalnie przyjmuje się, że pierwszym zdobywcą tego piku, długo uznawanego za niemożliwy do osiągnięcia był Jan Gwalbert Pawlikowski razem ze słynnym przewodnikiem Maciejem Sieczką. To były początki przewodnictwa górskiego i moment powstania taternictwa.
Jednak już dużo wcześniej wspominano często o anonimowych pasterzach czy kłusownikach, którzy chwalili się osiągnięciem tego szczytu. Notowane daty to rok 1816 i wcześniej. Wbrew pozorom te doniesienia nie są bezpodstawne. Wszak taki trudny, pełen przepaści teren był zwyczajnym miejscem pracy ówczesnych tatrzańskich juhasów i strzelców.
Zmieniwszy nieco perspektywę i spojrzawszy na tę turnię okiem geologa, dowiemy się, że swoje istnienie zawdzięcza opływającemu ją lodowcowi. Jej wierzchołek przez cały czas wystawał ponad masy działającego jak wielki pilnik lodu. Stąd też jego podobieństwo do wspomnianej Ślęży, która tak samo jak Mnich, jest nazywana z języka Inuitów nunatakiem, czyli czarną skałą pośród morza bieli.
Skąd wzięła się jego nazwa? Prosty lud łączył istnienie tej przypominającej zakapturzoną postać skały z legendą o bracie Cyprianie z pienińskiego Czerwonego Klasztoru, który za karę za swoje zuchwałe naśladowanie ptaków miał zostać zamieniony w kamień. Boga podobno drażniły działania niepokornego braciszka wbrew ustalonym przez niego zasadom. Według innych podań Mnich pilnuje skarbów, poukrywanych w okolicznych górach i, by je chronić, niszczy pracę górników.
Znalazł on też swoje miejsce w sztuce i to nie tylko tej pisanej. Dziesiąta muza też odebrała swoje. Nakręcono tutaj klasyczny już film Sergiusza Sprudina „Wariant R” (o przejściu drogi o tej samej nazwie), a Krzysztof Lang na chwilę przywołał na nim atmosferę taternictwa początku XX wieku w swoim filmie „Prowokator”, w którym jedną z głównych ról grał Bogusław Linda. Zdarzyło się nawet temu szczytowi udawać przed okiem kamery  Kazalnicę.
I cóż tu wiele mówić – i ja razem ze znajomymi – zapragnąłem dosięgnąć tego szczytu.

(…)

Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.”

Sebastian Fijak
Witam serdecznie!

Zapraszam do wspólnych wędrówek po najpiękniejszych oraz najciekawszych zakątkach Polski i całej Europy.

Na mojej stronie odnajdziesz propozycje eskapad. Gwarantuję, że są to bardzo nieszablonowe wyprawy, w trakcie których poczujesz moc przygody...
sebastian@fijak.pl + 48 784 076 948

Współpracuję

Ostatnie komentarze

Reklama