[npm 10/2008] Sposób na jesień – czasem słońce, czasem deszcz

Sebastian Fijak
Zdjęcia: Tomasz Dębiec

Idziesz szlakiem, a tu nagle nadchodzą ciemne chmury. Kłębią się coraz bardziej i nagle, nie wiadomo kiedy, zaczyna lać. Deszcz niemiłosiernie bębni o w pośpiechu nałożoną kurtkę, buty zaczynają przypominać Morskie Oko, a ty myślisz już tylko o jednym: by jak najszybciej dotrzeć do najbliższego schroniska. Ale najgorsze okazuje się dopiero na miejscu: rzeczy z twojego plecaka można wyciskać jak po praniu.

Jak tego wszystkiego uniknąć? Jak nie zmoknąć, w co się ubrać i przede wszystkim, jak zadbać o to, by wszystkie elementy naszego turystycznego stroju zachowały swoją odporność na wodę jak najdłużej?

Odzież musi oddychać

Ubranie, które bierzemy na szlak, musi oddychać. To sprawa zupełnie podstawowa. Stanowczo odradzam korzystanie z charakterystycznych plastikowych peleryn, które nie dość, że nie przepuszczają powietrza i ograniczają swobodę ruchu, to na dodatek przy silnym wietrze działają jak wielki żagiel. Jednym słowem
– nic przyjemnego.
Wybór warstwy wierzchniej naszego ubrania należy oczywiście dostosować do panujących warunków atmosferycznych. A że w górach pogoda zmienną jest, odradzam wychodzenie na szlak bez przeciwdeszczowego zabezpieczenia.
Kiedy mamy do czynienia z mgłą, czyli mokrym, acz nie tak gwałtownym opadem, dość dobrym rozwiązaniem jest użycie softshella. Jest to specjalny rodzaj materiału wiatroszczelnego, który został także uodporniony na wodę. Nie zastąpi on co prawda prawdziwej kurtki przeciwdeszczowej, ale na krótkiej wycieczce w mglisty dzień ochroni nas przed kapuśniakiem siąpiącym z góry.
Jeżeli zdarzy się nam okazjonalny opad śniegu, na przykład jesienią w Tatrach, z powodzeniem wystarczy nam cienka kurtka membranowa. Przy jej wyborze koniecznie trzeba zwrócić uwagę, by miała podklejone wszystkie szwy. Do ochrony przed deszczem wystarczy najprostszy model. Ograniczona liczba dodatkowych funkcji (np. uproszczony kaptur) zawęża możliwość stosowania takiego okrycia na przykład w zimie, ale czyni kurtkę mniejszą i pakowniejszą. Dobrze by było, by nasza przeciwdeszczowa osłona nie miała podszewki – zmniejsza to jej objętość i, co najważniejsze, przyspiesza wysychanie. Ważny też jest system wentylacji wspierający membranę w odprowadzaniu pary wodnej na przykład rozpinane pod pachami otwory.
Kurtka ochroni jednak tylko górną połowę naszego ciała. A co z nogami? Na jesienne słoty najlepiej jest się wyposażyć w odpowiednie spodnie z lekkiego materiału membranowego. Warto, by były rozpinane na całej lub większej części długości boków. Takie rozwiązanie pozwala zakładać je na podstawowe spodnie bez zdejmowania butów, co zabezpiecza nas przed ich przemoczeniem w czasie całej operacji i pozwala ją wykonać w każdym miejscu. Spodnie z membrany pozostawiamy jednak w odwodzie jako tzw. ciężką artylerię z naszego turystycznego arsenału. Na delikatny opad dobrym rozwiązaniem są natomiast spodnie ze stretchu lub softshellowe, które mają całkiem niezłą odporność na zamoczenie, a schną niezwykle szybko.

(…)

Więcej – czytaj w numerze „n.p.m.

Sebastian Fijak
Witam serdecznie!

Zapraszam do wspólnych wędrówek po najpiękniejszych oraz najciekawszych zakątkach Polski i całej Europy.

Na mojej stronie odnajdziesz propozycje eskapad. Gwarantuję, że są to bardzo nieszablonowe wyprawy, w trakcie których poczujesz moc przygody...
sebastian@fijak.pl + 48 784 076 948

Współpracuję

Ostatnie komentarze

Reklama