Górski numer ratunkowy- życie za 29 gr/min.

Data: 7 lipca 2011 | Kategoria: Osobiste

Rozpoczyna się kolejny sezon letni w górach- tysiące ludzi wyruszy na szlaki. Oczywiście przy takim olbrzymim zatrzęsieniu turystów wypadki są nieuniknione, a na straży bezpieczeństwa w naszych nieco bardziej pofalowanych terenach stoi GOPR i TOPR.

Oczywiście prowadzone są kampanie społeczne mające na celu uświadomienie zagrożeń, jednak nawet one nie zapobiegną wypadkom. Jeśli taki się zdarzy trzeba jakoś ratowników powiadomić… i tutaj mogą się zacząć schody. Otóż propagowany wszędzie numer ratunkowy +48 601 100 300 ma jeden feler- jest utrzymywany przez jednego z operatorów sieci komórkowej. Powoduje to ni mniej ni, więcej to, iż dla każdego spoza tej sieci połączenia są płatne.

Jakby nie patrzeć może to rodzić różnorakie problemy, zwłaszcza, jeśli ktoś ma telefon prepaidowy w innej sieci i np. zapomni go doładować, tudzież będzie w zasięgu sieci zagranicznej- wtedy nawet za połączenia przychodzące, gdy ratownik będzie chciał do niego zadzwonić, naliczane będą opłaty.

Oczywiście zawsze istnieje darmowy numer 112, aczkolwiek w naszym kraju, jest on większą lub mniejszą fikcją, a numer 985 kierujący nas do centrali GOPR, też nie zawsze chce działać na terenach przygranicznych.

Cóż za prawie wszystko trzeba płacić, szkoda, że za telefon alarmowy też…

 

Spodobał Ci się wpis? Podziel się nim ze znajomymi:

Trackbacks/Pingbacks

  1. […] ciekawą notkę o numerze ratunkowym GOPR sponsorowanym przez PlusGSM i zatytułował ją Górski numer ratunkowy- życie za 29 gr/min. Numer 601 100 300 jest znany przez większość górskich turystów już od dawna, więc […]

22 komentarzy w Górski numer ratunkowy- życie za 29 gr/min.

  1. Jakub Milczarek's Gravatar Jakub Milczarek
    7 lipca 2011 o 21:02

    Nie przesadzasz? Przecież to tylko kilka groszy! Jeśli miałby być „darmowy”, to kto miałby za to płacić?
    Nie rozumiem też argumentu z osobami posiadającymi tzw. telefony na kartę – jak idzie w góry to niech sobie doładuje, a jak nie, to jego problem…

  2. Jakub Milczarek's Gravatar Jakub Milczarek
    8 lipca 2011 o 10:31

    Drogi Sebastianie – czy rozmawiamy o 112 czy o numerze GOPRu, który jest w jakieś prywatnej sieci komórkowej?
    Może tutaj warto powalczyć o 112, żeby lepiej działało i bardziej kompetentnie przekierowywało zgłoszenia!
    Nadal jednak nie odpowiedziałeś na moje pytania – jeśli to ma być „za darmo” np dla Ciebie, to ktoś za to musi zapłacić i ja się pytam kto? i ewentualnie na jakiej podstawie…
    Nie mówi mi też, że „czasami to kilka prób, co jest często wypadkową, praktycznie nie do przewidzenia” – po prostu albo się myśli o swoim bezpieczeństwie albo nie…

  3. Sebastian Fijak's Gravatar Sebastian Fijak
    8 lipca 2011 o 10:42

    Numer 601 100 300 jest pewnym ekwiwalentem niewłaściwie działającego 112. Jest wręcz zalecane przez te służby nie dzwonić na 112, lecz na ten wyżej.
    Tak też per analogiam powinien on być darmowy dla wszystkich. Nie jest to bowiem, jakiś numer informacyjny, tylko numer ratunkowy, który służy celowi nazwijmy to „użyteczności publicznej”.

  4. Jakub Milczarek's Gravatar Jakub Milczarek
    8 lipca 2011 o 10:43

    Nadal nie odpowiedziałeś – kto ma za to zapłacić? Zwłaszcza, że jest obsługiwany przez prywatną firmę, a nie państwową lub spółkę skarbu państwa – bo wtedy byłoby to prost :)

  5. Michał's Gravatar Michał
    8 lipca 2011 o 11:15

    Jakub, czy ty przypadkiem nie za bardzo się już stałeś stronniczy ;) ? Fakt, nawet u Nas, w Centralnej Polsce ten numer 112 działa, powiedzmy, nie do końca tak jak powinien o czym wspomina Sebastian. Poza tym, faktycznie, wydaje mi się, że współpraca służb tak zwanych „profesjonalnych” powinna być zwłaszcza w górach lepiej zorganizowana przede wszystkim pod względem łączności.
    Co zaś do Kto ma za to płacić, no cóż, jak zwykle My, podatnicy, choć tutaj wziął bym jeszcze kilka innych teorii pod uwagę jak choć by dopłata z klimatycznego czy z firm ubezpieczeniowych. Ale to temat rzeka, baaaaaaaaaaaaaaardzo szeroka i głęboka.

  6. Maciek's Gravatar Maciek
    8 lipca 2011 o 14:09

    Coś w tym jest, ale… Numer 112 jest głównym numerem ratunkowym i domyślnie to on powinien służyć pomocą – bez względu na to czy do zdarzenia doszło na wodzie, górach, czy mamy do czynienia z wypadkiem masowym w dużym mieście.

    To, że powstały takie numery jak 601 100 100 i 601 100 300 to jest to inicjatywa GOPR, TOPR i WOPR podjęta razem z operatorem sieci PLUS.

    To, że numer 112 nie do końca jeszcze działa prawidłowo w Polsce, to fakt. Ale właśnie ten numer powinien łączyć nas z najbliższym terytorialnie Centrum Powiadamiania Ratunkowego, a rolą tych centrów jest przyjęcie zgłoszenia oraz dysponowanie odpowiednich służb do podjęcia działań ratunkowych. Może się okazać że do podjęcia działań w górach czy na skałkach będzie zadysponowany nie GOPR ale np. Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Wysokościowego Straży Pożarnej. Należy pamiętać o tym, że to właśnie Straż Pożarna jest głównym podmiotem organizacyjnym Krajowego Systemu Ratowniczo – Gaśniczego.

    Moim zdaniem dobrze by było, gdyby wszystkie zgłoszenia przechodziły przez jedno centrum powiadamiana ratunkowego, wtedy dysponowanie służbami byłoby o wiele lepiej zorganizowane, m.in. dlatego że byłoby wiadomo ile czasu konkretna jednostka, grupa, organizacja potrzebuje na „mobilizację” i dotarcie do poszkodowanego. Skoro dążymy do tego, żeby wszystkie służby były dysponowane przez CPRy (pogotowie, lpr, policja, straż, pogotowie gazowe itp), dobrze byłoby gdyby także takie organizacje jak GOPR czy WOPR także były przez nich dysponowane.

  7. Jakub Milczarek's Gravatar Jakub Milczarek
    8 lipca 2011 o 18:48

    @Michał – Ja stronniczy? Nie bardzo wiem co masz na myśli…

    @Michał & @Maciek – Cieszę się Panowie, że się zgadzam co do tego, że podstawą jest jeden numer alarmowy 112, na który można zadzwonić nawet bez karty, już nie mówiąc do funduszach :) To właśnie po połączeniu z 112 specjaliści powinni decydować co dalej i koordynować ewentualną akcję! Taki numer oczywiście nie jest darmowy, bo tak jak piszecie płacimy na niego wszyscy w podatkach, ale o tym należy pamiętać! Tak czy inaczej służy on wszystkim, zawsze i wszędzie, więc dlatego zrzucamy się na niego również wszyscy!

    Jeśli istnieją bezpośrednie numery do xOPRów lub innych służb, to niestety ale ktoś je obsługuje w sensie teleinformatycznym, więc trzeba za to zapłacić i tutaj mamy dwie opcje: albo ktoś to sponsoruje albo każdy sam płaci za połączenie!

    Co do GOPRu i TOPR i ich telefonów, to jest jeszcze jedno wyjście – zrobić tzw. bezpłatne numery i finansować je z ubezpieczeń górskich, tak samo jak same akcje… Są kraje, w których to działa, a u nas wiadomo – chociaż to już trochę inny temat ;)

  8. Zygmunt Skibicki's Gravatar Zygmunt Skibicki
    8 lipca 2011 o 22:21

    Ja od dawna jestem zwolennikiem płatnych ubezpieczeń górskich, podobnych do wzoru słowackiego, więc to że za połączenie ze służbami ratowniczymi miałbym zapłacić kilka złotych w ogóle mnie nie obchodzi. Mam moją własną potrzebę wezwania pomocy, to płacę i… koniec. Bo niby dlaczego wszyscy inni użytkownicy sieci telefonicznej Plus mieli by płacić za moją rozmowę? Albo, dlaczego wszyscy polscy podatnicy mieli by płacić za moją potrzebę wezwania pomocy? Wszak ktoś za to zapłacić musi i tak.
    Darmo to była manna na pustyni i… wystarczy.

  9. Ania's Gravatar Ania
    9 lipca 2011 o 23:24

    a ja się zgodzę z Sebastianem. Zdarzają się różne sytuacje, (przy założeniu że są dwie osoby, jednej telefon się zepsuł, a druga nie ma pieniędzy na karcie, ta która miała telefon z pieniędzmi spadła, w Tatrach czasami ciężko o zasięg) których nie da się przewidzieć czasami – dlatego też dobrze by było by był to jednak numer całkowicie darmowy.

  10. Zygmunt Skibicki's Gravatar Zygmunt Skibicki
    10 lipca 2011 o 09:14

    Seba, ja Cię bardzo lubię, ale przestań argumentować, że coś państwu by „wypadało”. Państwu „wypada” to, co wybierany demokratycznie parlament uzna za zgodne z prawem, a tak samo demokratycznie wybrany premier i jego ząd ocenią jako korzystne z punktu widzenia swej… reelekcji. Każdy inny system jak dotąd okazał się albo niesprawny, albo wręcz zbrodniczy dla… rządzonych. A jeśli już tak o tych wielkich podatkach się rozwodzisz, to zważ, jak kolosalne pieniądze wpływają do skarbu państwa z tytułu podatków i akcyzy od spożycia. To może „państwu by wypadało” rozdawać rankami aspirynę tym skacowanym?

  11. Zygmunt Skibicki's Gravatar Zygmunt Skibicki
    10 lipca 2011 o 09:29

    No… równie dobrze można by apelować, by każdy mieszkaniec miasta otrzymywał od państwa darmo kask, bo z co najmniej taką samą częstotliwością jak opisywany przez Ciebie zbieg okoliczności komuś w mieście na łeb spada… cegła.
    To, że coś się gdzieś może komuś zdarzyć nie jest żadnym argumentem na finansowanie z publicznych pieniędzy tego skutków. Wszyscy6 pracujemy po to, by tak spędzać wolny czas, jak akurat każdy lubi. Jeśli sobie wymyślimy, że naszą życiową frajdą jest na przykład latanie motolotnią, to wszystkie ewentualne koszty i skutki tego zajęcia są po naszej stronie kosztowej. Bo niby czemu ja miałbym podatkami płacić za coś, co jest potrzebne lotniarzowi do frajdy, którą sam sobie wymyśli8ł?

  12. Zygmunt Skibicki's Gravatar Zygmunt Skibicki
    10 lipca 2011 o 11:26

    „Numer ratunkowy w górach – 601 100 300” nie jest żadną „protezą” czegokolwiek, a prostą sponsorską inicjatywą Plusa: jesteś ich klientem, to nie płacisz i… tyle. To, że działa on skuteczniej od „112” z pewnością nie jest żadną ich „winą”.
    Cały ten Twój „apel” winien być moim zdaniem skierowany wcale nie na ubezpłatnienia 601 100 300 dla wszystkich, a wyłącznie do służb odpowiedzialnych za sprawne działanie „112”.
    Ja bynajmniej na tym właśnie bym się skupił.

    Aha! I nie wmawiaj nikomu, że „państwo by miało mniejsze koszty…”. Cała inicjatywa stworzenia Pogotowia i tak ma poza niewątpliwym wyrazem czystego humanitaryzmu także i taki, by ludzie mniej się bali „strasznych” gór i w nie szli ku rozwojowi, czytaj… dochodom miejscowych. A, że przerosło to wszelkie oczekiwania Zaruskiego i gawiedź lezie w te góry nader tłumnie i, bywa zupełnie bezmyślnie, to już zupełnie inna sprawa.

  13. Bart's Gravatar Bart
    13 lipca 2011 o 22:46

    Tak narzekacie na ten 112, a czy któryś z Was był przy tworzeniu tegoż systemu? Ja miałem mieć tę niewątpliwą „przyjemność” być przy tworzeniu CPR w Krakowie. Jeżeli myślicie, że wystarczy „pierdnąć” (sorry za mocne słowo), to się mylicie. Takich systemów nie da się zrobić w kilka miesięcy, czy rok. Czesi, którzy w Krakowie to robili, robili to u siebie kilka lat. Ja myślę, że dopiero jak będzie system działał prawidłowo dla straży, pogotowia i policji, będzie można podłączać inne służby.

    ” a numer 985 kierujący nas do centrali GOPR, też nie zawsze chce działać na terenach przygranicznych.” – z czystej ciekawości dlaczego? Bo masz w telefonie ustawione „zaloguj automatycznie się do sieci”? Ja zawsze mam ręcznie, chyba, że wyjeżdżam dalej niż 5km od granicy z Polską.

  14. Bartosz red. e-gory.pl's Gravatar Bartosz red. e-gory.pl
    14 lipca 2011 o 08:31

    Widzisz Aniu, tylko w Twoim przypadku, ten jeden telefon, który został i nie było pieniędzy na karcie, miał już słabą baterię… :-) I myslę, że to nie wina Państwa Polskiego…
    Współpraca xOPR z Plusem miała na celu tylko doprowadzenie do tego, aby był jeden numer ratunkowy w górach czy na wodzie. Pod względem opłat nic się nie zmieniło. Póki nie będzie sprawnie działającego 112, a to zajmie jeszcze kilka lat (niestety nie da się tego zrobić w miesiąc: konieczna infrastruktura telekomunikacyjna, itd. itp.) to lepiej nie włączać kolejnych służb do systemu, takich jak GOPR, czy Pogotowie Gazowe. Inne kraje też systemy budowały latami. Poza tym za stworzenie profesjonalnego, wojewódzkiego CPR można w miesiąc wyżywić wszystkich głodujących w Afryce. Ale wszystko idzie w dobrą stronę.

  15. Zygmunt Skibicki's Gravatar Zygmunt Skibicki
    15 lipca 2011 o 02:04

    Na razie nie ma za co go chwalić, ale za to jest za co ganić, to co mamy robić? Chodziliśmy po górach gdy nie było komórek i śmy se nie krzywdowali… Teraz mamy komórki, a „system 112” świruje, więc wolimy 601 100 300. Jak „112” będzie lepszy, na pewno będziemy zadowoleni.

  16. SpeX's Gravatar SpeX
    1 sierpnia 2011 o 17:56

    Ja korzystam z Krakowskiego, 112 i jakoś nie narzekam. Choć dwa razy mi brakowało możliwości by dyspozytor mnie namierzył. Bo niestety opisanie iż gdzieś pali się łąka czy nasyk kolejowy (mała obwodnica) jest dość ciężkie.

  17. SpeX's Gravatar SpeX
    1 sierpnia 2011 o 17:59

    Ale mówicie iż równie dobrze można dzwonić pod ich stacjonarny numer 985 (o którym nie wiedziałem), i defakto takie połączenie powinno być zawsze zestawie, niezależnie od operatora. Bo jak się da zadzwonić na plusowski numer, to czemu nie ma się dać zadzwonić na 985.

    I takie pytanie, teoretyczne. Bo będzie jak będę w górach i złapie mnie czeski roaming, i zadzwonię pod 112?

  18. Zygmunt Skibicki's Gravatar Zygmunt Skibicki
    15 sierpnia 2011 o 20:08

    W górach to najpierw ustaw sobie wybór operatora na ręczny, w razie problemów nawet „płytko” na Słowacji dzwoń najpierw pod nasz toprowski z Plusa, a „głęboko” po słowackiej stronie na ich alarmowy 118, czego Ci oczywiście nie życzę.

  19. Sebastian Fijak's Gravatar Sebastian Fijak
    8 listopada 2011 o 00:08

    Dzwoniąc na 112 po pomoc(pogotowie)- dla chorej dziewczyny z mojej grupy- usłyszałem od pana dyżurnego policjanta z Prudnika, godzinę temu, że cytuję „Tracę czas”- ot jak działa numer ratunkowy w tym kraju!

Zostaw komentarz

CommentLuv badge
Sebastian Fijak
Witam serdecznie!

Zapraszam do wspólnych wędrówek po najpiękniejszych oraz najciekawszych zakątkach Polski i całej Europy.

Na mojej stronie odnajdziesz propozycje eskapad. Gwarantuję, że są to bardzo nieszablonowe wyprawy, w trakcie których poczujesz moc przygody...
sebastian@fijak.pl + 48 784 076 948

Współpracuję

Ostatnie komentarze

Reklama